I tak Nastał koniec końców… Koniec codziennego spotykania się, wychodzenia do parku, szlajania się po mieście, plotkowania, robienia wspólnie zakupów, ciągania sie po imprezach… Ma przyjaciółka znana wam jako Mara opuściła mnie ostawiając samą w Olsztynie.

Niewątpliwie teraz wygrzewa się gdzieś nad morzem w niewątpliwie pięknym Gdańsku. Zaczyna nowe życie w nowym miejscu. I powodzenia jej życzę by jej tam się wszystko poukładało jak najlepiej*:

A ja? Ja od prawie 3 tygodni żyje ciągle na walizkach i transportuje się naszym kochanym PKP to do Torunia, to do Kielc… To na Szafarnie, to na Dziśnity…

Życie…

jak widac na zalaczonym obrazku. mozna tutaj napisac wywod ale rozwazanie nad egzystencja kupy w naszym zyciu pozostawiam Kubusiowi Wojewodzkiemu. ale codziennie odkrywam nowe jej odmiany, otoz dzisiaj odkrylam istnienie czlowieka - kupy. kortnej wyjdz zza krzaka!

pozdrawiam ta jakze malo inteligentna osobke ktora wyzej sra niz dupe ma.

Mara

Monix

I już lada dzień koniec męczarni pisemnych matur. Markisz już od jutra leży do góry brzuchem, ja dołączę 12 maja po biologi;p Pogoda w zupełności wakacyjna, ino trochę wiatr potrafi potargać i wypizgać. A i w kaloryferach przestali grzać to i w pokojach halny szaleje(; 13 maja jedziemy z Marą na wioskę do moich dziadków. Mam nadzieję, że już będę mieć do tego czasu canona, bo z Pipą pełno pomysłów mamy i chcemy w końcu je zrealizować.

A ta na marginesie… Ostatnio zauważyłam mentalność u niektórych osób do wciskania swoich krzywych nochów w nie swoje sprawy. Po prostu parę osób nie ma większego celu w życiu, który był by dla nich powodem do powstania rano z łóżka, więc szuka tam gdzie nie trzeba<: dla takich ludzi krzyżyk na drogę i powodzenia w dalszym życiu innych życiem(;

ta matura… RENCE OPADAJOM             wester przelozy xD

i tak oto mija kolejny dzien, niekoniecznie tresciwy i obiecujacy. a wrecz przeciwnie wkurwiajacy, chujowy, do dupy i taki ktory nic nowszego nie wniosl. Monika siedzi gdzies na wiosce wacha krowie gowienka ;p a ja sie piorunsko ciesze ze tych co poszli nad jezioro/do lasu/na grilla a nie wiedzieli zlala ulewa ze az milo. dobrze im tak! nic w tym paskudnym zyciu mi sie nie uklada. wszystko sie pieprzy coraz wieksz klody pod nogi nie zdziwie sie jak niedlugo zmiecie mnie z ziemi tsunami albo burza piaskowa bo sciagam na siebie wszystkie kleski zywiolowe. a teraz ide na parapet powdychac swieze powietrze i dotlenic sie fajka dopijajac resztki zimnej kawy. ahoj morskie szczury

Mara & Monia

a wiec zaczynamy podroz do srodziemia :P

dziennik druzyny papierosnic bedzie zawieral ich przygody z gollumami, rozowymi orkami i anorektycznymi uruk hai :D

dzisiaj dzien jak codzien Mara - po lewicy i Monika - po prawicy lenily sie niesamowicie w srodku lasu z Tomaszem spijajac redsy i ubijajac komary. czyli opitalania sie maturzystow ciag dalszy :D

reszte dopisze Monia bo ja nie mam weny ;p

Resztę dopisuje Ja (czyli Monia) ;p aby odróżnić kiedy która pisuje, ja będę bez pogrubiania (: ot moja mądrość życiowa (;

Przygotowania do matury idą pełną parą, jak to już wcześniej zdążyła wam przedstawić Markiszona ;p mimo to mocno w siebie wierzymy i wiemy iż zdołamy pokonać przeciwności losu i osiągniemy wymarzony cel… żem namądrzyła ;p kończę bo tu herezje zacznę wypisywać, adioooos

Welcome to WordPress.com. This is your first post. Edit or delete it and start blogging!