i tak oto mija kolejny dzien, niekoniecznie tresciwy i obiecujacy. a wrecz przeciwnie wkurwiajacy, chujowy, do dupy i taki ktory nic nowszego nie wniosl. Monika siedzi gdzies na wiosce wacha krowie gowienka ;p a ja sie piorunsko ciesze ze tych co poszli nad jezioro/do lasu/na grilla a nie wiedzieli zlala ulewa ze az milo. dobrze im tak! nic w tym paskudnym zyciu mi sie nie uklada. wszystko sie pieprzy coraz wieksz klody pod nogi nie zdziwie sie jak niedlugo zmiecie mnie z ziemi tsunami albo burza piaskowa bo sciagam na siebie wszystkie kleski zywiolowe. a teraz ide na parapet powdychac swieze powietrze i dotlenic sie fajka dopijajac resztki zimnej kawy. ahoj morskie szczury