Mara

Monix

I już lada dzień koniec męczarni pisemnych matur. Markisz już od jutra leży do góry brzuchem, ja dołączę 12 maja po biologi;p Pogoda w zupełności wakacyjna, ino trochę wiatr potrafi potargać i wypizgać. A i w kaloryferach przestali grzać to i w pokojach halny szaleje(; 13 maja jedziemy z Marą na wioskę do moich dziadków. Mam nadzieję, że już będę mieć do tego czasu canona, bo z Pipą pełno pomysłów mamy i chcemy w końcu je zrealizować.

A ta na marginesie… Ostatnio zauważyłam mentalność u niektórych osób do wciskania swoich krzywych nochów w nie swoje sprawy. Po prostu parę osób nie ma większego celu w życiu, który był by dla nich powodem do powstania rano z łóżka, więc szuka tam gdzie nie trzeba<: dla takich ludzi krzyżyk na drogę i powodzenia w dalszym życiu innych życiem(;

ta matura… RENCE OPADAJOM             wester przelozy xD